Natura vs kultura w Maroku

IMG_8544

Trekking jest jednym z najznamienitszych dóbr, jakie ma do zaoferowania Maroko. Jest to popularna opcja dla poszukiwaczy łagodnego, wakacyjnego tygodnia, będącego fuzją sielskiego pogórza Maroka i tętniącego życiem centrum Marakeszu. Taka eskapada składa się na ciekawą kombinację uszu ogłuszonych zgiełkiem miasta i nozdrzy wypełnionych górskim powietrzem.

Wysoki Atlas, najwyższe pasmo górskie Afryki Północnej, jest chyba najbardziej intrygującą częścią Maroka. Przynajmniej według nas.

Wyzwij się zatem na pojedynek i zdobądź Jebel Toubkal, najwyższy szczyt Afryki Północnej. Po drodze poczuj ducha tych stron przechodząc obok centrum pielgrzymkowego Sidi Chamarouch, gdzie znajduje się grób lokalnego marabuta (muzłumańskiego świętego). Można zobaczyć tu także z oddali zakon znajdujący się, po drugiej stronie mijanego wąwozu, jako, że wstęp mają do niego tylko wyznawcy islamu. Chyba, że ktoś zdecyduje się na szybką konwersję. W wakacje wolno ponoć wszystko.

Jako że Jebel Toubkal znajduje się na 4167 metrze nad poziomem morza, musi być otoczony imponującymi krajobrazami, które można podziwiać na dobrze wyznaczonych szlakach i, co zaskakujące, nie jest to bardzo wymagający przemarsz. Wspinając się w górę, droga staje się coraz bardziej stroma, ale trud szybko wynagrodzony zostaje wspaniałymi panormami Marakeszu, a w pogodny dzień możliwe jest nawet dojrzenie stąd skrawka Sahary. Pliniusz Starszy, wielki historyk i pisarz rzymski, opisał kiedyś Atlas Wysoki jako najbardziej bajkowe góry w Afryce. Z samego szczytu Mt Toubkal łatwo zrozumieć, dlaczego zdobył się na takie właśnie słowa.

Atlas rozciąga się bowiem na długość pięciuset kilometrów przecinając Maroko z północnego wschodu na zachód. Doliny o stromych zboczach i kamieniste szczyty przeplatają się tu z terenami, bogato obłożonych terakotą, domostw Berberów. Chociaż ich nazwę wywodzi się od łacińskiego słowa barbarus oznaczającego po prostu barbarzyńcę, to nie należy się ich obawiać, a raczej uważać by nie poddać się urokom ich prostej urody, czarnych włosów i ciemnych oczu. Przechodząc przez zapomniane wśród rozległych dolin berberskie wioski możemy przyjrzeć się temu wszystkiemu z bliska, a wyprawę zakończyć w kontrastowo imperialnym, kolorowym Marakeszu.

Tu trzeba przejść się po souqach Mediny, z której każda dedykowana jest innemu przemysłowi:  garncarstwu, stolarstwu, tkactwu czy lokalnej kuchni.  Zgubić się na tym targu obfitującym  w kolorowe kramy i uwodzące zapachy, unoszące się znad talerzy pełnych tradycyjnego,  marokańskiego tadżinu to niemal obowiązek, a dodatkowo prawdziwa uczta dla zmysłów. Można tu dokonać swoich własnych odkryć i zakupić dowolne dobra, a w ramach relaksu wybrać się do łaźni hammam.

Tysiącletni Marakesz o kolorze ochry, oferuje też wiele ciekawych zakątków, do zwiedzenia na własną rękę. Jako miasto bogate w tradycje, historię i architekturę stanowi wspaniały wstęp do wyboru własnej marokańskiej drogi pomiędzy szlakami kultury, tradycji i natury. Ze swoimi targowiskami, meczetami, zabytkami islamu i zielonymi palmami, zaspokoi potrzeby każdego podróżnika.

IMG_0173

Na koniec warto zajrzeć do Essaouiry, urzekającego, małego miasteczka, które kiedyś było portugalską twierdzą i pierwszym portem handlowym Maroka w XVIII wieku. Ze swoim łagodnym klimatem, oddaje w ręce strudzonych wędrowców dzikie plaże, popularne wśród surferów i pyszne, świeże owoce morza.

Zwykło się mówić, że piosenka Castles Made of Sand Jimiego Handrixa powstała właśnie tutaj, choć prawdziwe motywacje znał tylko sam muzyk. Tak czy siak melodyjność zapisana jest w genach tego miasta bowiem od roku 1998 jest ono gospodarzem Światowego Festiwalu Muzyki Gnaoua, opartego na przedislamskich wierzeniach animistycznych, które łączy się z jazzem i reagge. Festwial  zyskał w rezultacie miano marokańskiego Przystanku Woodstock. Ostatnie tygodnie czerwca spędzone w Maroku mogą być zatem wzbogacone takim wydarzeniem muzycznym.

 

Warning: printf(): Too few arguments in /home/terram/domains/wyprawyniezwykle.pl/public_html/wp-content/themes/tmblog/content-single.php on line 61

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *